KOMERCHA, SESJA KOMERCYJNA - co to jest?

Ten spis będzie nudny, bo nie ma się z czego śmiać. Czasami można pochichrać z proponowanych przez klientów stawek, których poniższa rzecz też dotyczy, ale to dopiero jak się zrozumie o co kaman.

Zatem komercha to ani nie edytorial, ani nie testy.
To zdjęcia robione komercyjne, czyli dla hajsu. Przynajmniej dotyczy to ekipy realizującej sesję - fotografa, modelek, bo klient czasem zamawia i płaci za fotki, wykonane z potrzeby klienciego serca. Ale przeważnie też chodzi mu o mnożenie hajsu dzięki rzeczonym fotkom.
Definicja na ten moment jest bardzo szeroka i mieszczą się w niej także zdjęcia bez modelek, np. wykonana za pieniądze sesja pani Andżeliki w dniu jej ślubu, fotki Opla Corsy do autogiełdy czy fotograficzna inwentaryzacja wyrobów wędliniarskich do katalogu asortymentu jarmarku dożynkowego gminy Zakościęcin - co modelek, do których adresuje ten blog, kompletnie nie dotyczy.
Dalej wiec tylko pisze o komercyjnych zdjęciach z udziałem modelek.

Sporadycznie takie komercyjne zdjęcia mogą być super, i wizualnie nie ustępować najlepszym edytorialom <klik>. Szczególnie, jeżeli mamy do czynienia z dużą renomowanej modowej marki - perfum, kosmetyków, ubrań, tworzonych przez dobrą ekipę, według fajnego briefa (pomysłu, scenariusza). Wtedy modelka oprócz kasy łapie parę fajnych nowych fotek do booka.
za pinondze, a ładne jak za darmo albo do gazety! kampania Delivie by grymuza @ imaga.pl



Częściej jednak przy takich zdjęciach z walorami wizualnymi bywa różnie. Przy zdjęciach do e-com, czyli do sklepów internetowych, działa się masowo i szybko, i raczej nie powstaje wtedy materiał o jakości porównywalnej do kampanii z rozmachem.
Maja i Staś reklamują worki na śmieci - jak sądzicie, co ich do tego skłoniło??? (fot. imaga)

Zdjęcia komercyjne często są odzwierciedleniem gustu klienta, który je zamawia i za nie płaci, lub jego klientów (znam marki, które celowo realizują sesje na "zaniżonym" poziomie wizualnym, bo takie w założeniu są estetyczne oczekiwania ich potencjalnych klientów). Więc często te komercyjne fotki są po prostu żałosne. I  nawet jeżeli Twoja Babcia jest zachwycona Twoimi 58 zdjęciami w kożuchach, na białym tle, bez wyraźnej zachęty ze strony kolejnego potencjalnego klienta ("chcemy Ci zrobić milion fotek w kożuchach, masz już może jakieś fotki w kożuchach w portfolio?") lepiej ich nikomu z branży nie pokazywać.

Udział modelki w sesji komercyjnej wymaga umowy, najlepiej pisemnej. Choć zdarza się po dziś dzień, że się ktoś dogaduje na uścisk dłoni, lepiej mieć ustalenia dotyczące jakiejkolwiek kasy na papierze.  W przypadku agencyjnych modelek, w większości agencji modelka w kontrakcie upoważnia agencję do dokonywania wszelkich uzgodnień i formalności z klientami w jej imieniu, i już potem nie musi (ani nie może:)) się tym zajmować, agencja ją wyręcza. Freelanserki muszą same zadbać o swoje interesy. 
W umowie z klientem powinny być określone warunki pracy i  wysokość wynagrodzenia oraz warunki jego wypłaty.

Może jeszcze dodam, że jak się szuka modelki na Maxmodels, albo na Fejsbuniu np w grupie Modelki Castingi Zlecenia Kontakt to tam hasło "sesja komercyjna" może równie dobrze oznaczać stawki typu równowartość pary rajstop, więc też nie ma co sobie tak od razu "komercyjności" brać do serca.



1 komentarz: