BOOK, KSIĄŻKA, PORTFOLIO - co to jest?

Występuje pod różnymi nazwami, więc wymieniam wszystkie. Ale będę posługiwała się hasłem book/książka, bo portfolio trochę trąci myszką i może odnosić się do wielu branż, a hasło "book" jest typowe dla modelek :D.
Znowu, jak w przypadku kompozytki wyręczę się Katarzyną Sawicką, bo bardzo zgrabnie formułuje podstawowe definicje. Nie żebym przepadała za Gagą bardziej niż za kimkolwiek innym, odwrotnie - z tą agencją modelek mam rzadszy kontakt - ale nie sposób odmówić im profesjonalizmu i wieloletniego doświadczenia.

Książka występuje również w wersji elektronicznej. Duże pliki, w wersjach odpowiednich do druku, często poprzedzają Wasz przyjazd na dany rynek. W dopiero pakujecie się na samolot, a kopia Waszej książki wydrukowana z plików już jest pokazywana nowym klientom. Sprytne, nie?


Na każdy rynek w zasadzie układa się książkę od nowa. Na te bardziej "modowe" rynki, wysokiej klasy - kieruje się estetyczną asceza, a której mowa w materiale wideo powyżej. Na rynki wsiurskie acz kasowe - Turcja, Azja, tam gdzie dobra modelka niby nawet nie jeździ - buduje się książki "na bogato". Edytoriale do porzygu, po ileś zdjęć z jednego, komercha... W książce może być nawet katalog piżam, bo przecież jedziecie zrobić kolejne katalogi piżam - i kupić za to auto. Wasza agencja serio lepiej wie, co urzeknie ich klientów - nie gmerajcie w bookach i nie przekładajcie zdjęć w metrze w drodze na casting!

Każda agencja ma swój wzór booka. Za użyczenie wam albumu na zdjęcia - prawdopodobnie płacicie (zależy od agencji), za skopiowanie odbitek też, sprawdźcie w statemencie. Nieraz w standardzie są 2 kopie książki - z jedną biegacie po castingach, druga leży w agencji do pokazywania klientom i na wszelki wypadek. W niektórych zagranicznych agencjach nie dadzą Wam booku, tylko naklejką na książkę macierzystą, albo nic :D.

Są książki hiper ciężkie, i lżejsze, grawerowane i nie, trwałe i rozklejające się z których wypadają zdjęcia - zapraszam do dzielenia się wrażeniami w komentarzach!

Nie wypada zapominać książki na casting - to jakby taksówkarz przyszedł do pracy pieszo! No, chyba że klient nie chce jej oglądać - nie wypada też wpychać książki do oglądania prawie na siłę. Jak robię casting do pokazu, widzę co można z Was zrobić makijażem i bardziej interesują mnie wrażenia "widziały gały co brały", nie mam czasu oglądać jak się prężycie na foteczkach na parapecie itd. bo na korytarzu na casting czekają Wasze koleżanki.

Książka powinna być aktualna. W złym tonie jest pakowanie do niej zdjęć, gdzie macie nieaktualny kolor włosów, czy nos przed operacją, jeżeli taka miała miejsce.

W skrócie - książka dla modelek wygląda jak książka dla małych dzieci - zero tekstu, same obrazki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz